X

Czego szukasz?

Chefirek deser terapeutyczny
ChefIrek – jak skomponować deser terapeutyczny.

Deser Terapeutyczny

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego jedzenie słodyczy, deserów i lodów jest nierozłączne z poczuciem winy, i jakiejś dziwnej negatywnej samooceny? Czy liczycie kalorie, które w waszych deserach są w tysiącach i już z samego powodu ich tam ilości szkodzą? A może cierpicie podwójnie? Raz gdy zjadacie przepyszny deser a drugi raz gdy obwiniacie się za jego zjedzenie. A gdybym Wam powiedział że ta fobia to bezpodstawna ściema, że deser nie tylko może być zjedzony bez poczucia winy ale może nawet być odżywczy i suplementujący niedobory witamin i minerałów. Jaki to deser? Warto byłoby w tym miejscu zredefiniować pojęcie deseru i nazwać rzeczy po imieniu a wtedy terapeutyczna może być każda zjedzona słodycz. Nazwa deser pochodzi od słowa „desservir” czyli czas sprzątania ze stołu po głównym posiłku, kiedy to właśnie się go serwowało. Nasz Deser Terapeutyczny to dobrze skomponowana słodycz protrawienna, prozdrowotna suplementacja, zjedzona w radości i spokoju, kropka nad i po każdym dużym posiłku!

Jeśli liczycie Kalorie to tylko „in Vitro”.

Kalorie, w naszym deserze mówią nam o jego wartości energetycznej, są jednostkami energii zawartej w produktach spożywczych. Mamy teraz unijny obowiązek straszenia ludzi kaloriami na opakowaniach i etykietkach. Ilość kalorii i ich liczenie jest fundamentem wielu diet ale również fundamentem strachu przed przybraniem na wadze. To właśnie tu kryje się zalążek naszego poczucia winy. Uważam że strach przed nadmierną ilością kalorii jest zbędny a nawet szkodliwy, o wiele bardziej szkodliwy niż najgorsze słodycze. Nasze ciało, nasz przewód pokarmowy jest wspaniałą fabryką gdzie dzieją się cuda, których policzyć się nie da.
Liczenie kalorii to sytuacja „in vitro” czyli w probówce, gdzie naukowcy mogą zmieszać coś z czymś, uzyskać energię, wodę i inne produkty uboczne i mogą to wszystko policzyć. Na szczęście dla nas, w naszym ciele sytuacja jest „in vivo” czyli żywa, nie do policzenia a nawet trudna do przewidzenia. W naszym przewodzie pokarmowym dużo się dzieje, jest on żywy, ruchomy, wrażliwy na stres, wydziela jedne płyny, a inne wchłania, uaktywnia enzymy, zmienia pH, wpuszcza i wypuszcza pokarm, pozwala niektórym mikrobom symbiotycznie w nim działać a inne skutecznie niszczy. Dodatkowo każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby odżywcze uzależnione od wielu wewnętrznych i zewnętrznych czynników. Kaloria więc w naszym przewodzie pokarmowym nie równa jest kalorii.

Co to są puste kalorie?

W odizolowanej probówce można natomiast liczyć kalorie. Są to Puste kalorie czyli te, które poza energią nie wiele ze sobą niosą. Ze strawienia pięciu gram białego cukru dostajemy dwadzieścia kilokalorii energii pochodzącej z chemicznego rozpadu cukru na wodę i dwutlenek węgla. I to są właśnie puste kalorie. Wkład energii potrzebnej do strawienia cukru zwraca się z nadmiarem ale jeśli jedlibyśmy tylko biały cukier to wkrótce pojawią się w naszym ciele niedobory. Już po kilku tygodniach zacznie nam brakować substancji odżywczych, których w tym cukrze nie ma, a których nasze ciało potrzebuje do życia.

Są to przede wszystkim witaminy, minerały, antyoksydanty czyli wszystko to co możemy otrzymać jedząc zamiast cukru na przykład melasę albo miód. W pięciu gramach miodu znajdziemy podobną ilość kalorii, ale jest tam też cała paleta minerałów, enzymów i witamin wypełniających te kalorie. Zamieniając cukier na miód naturalnie suplementujemy naszą dietę. Oczywiście suplementy diety możemy też kupić osobno, w kapsułkach. To właśnie na naszej słabości do cukru i ciastek powstał wielki biznes suplementów diety. Wyjściem z sytuacji jest połączenie przyjemnego z pożytecznym i stworzenie suplementującego deseru, prawdziwie odżywczego, zawierającego pełne kalorie czyli takie, które oprócz energii niosą też mikro i makroelementy, witaminy i antyoksydanty, deseru terapeutycznego.

Nie straszna jest słodycz.

W tym kontekście przestajemy się go bać i przestaniemy negatywnie oceniać siebie za jego spożycie. Już samo to JAK spożyjemy nasz ulubiony deser wpłynie na to jak go strawimy i przyswoimy. Już samo wyeliminowanie fobii i strachu przed słodyczą będzie pozytywnie wpływało na nasze tego deseru trawienie. Badania naukowe dowodzą że jedzenie pysznych potraw w pozytywnym stanie ducha korzystnie wpływa na ich trawienie i przyswajanie składników odżywczych. Jedzenie w strachu, w niskiej samoocenie lub niskiej ocenie tego co jemy z kolei zmniejsza tego biodostępność. Niesmak ten zastępujemy pysznym smakiem, cieknącą ślinką i poczuciem radości, winę dumą za zjedzenie czegoś prozdrowotnego. Smaki słodki i kwaśny stymulują ślinianki do produkcji i uwalniania śliny a ta jest fundamentem dobrego trawienia. Nie tylko deser ma nas łechtać spektaklem smakowo kolorowym ale również uczuciem świadomości iż zjadamy potrawę prawdziwie niebiańską.

Co powinien zawierać deser terapeutyczny?

Konkretnie co taki nieziemski deser powinien zawierać będzie zależało od nas samych, od naszego nastroju, pory roku i naszych z nią związanych potrzeb. Oczywiście zredefiniowanie naszego deseru będzie miało konsekwencje w jego zawartości, czyli jego jakość i zjadana ilość też ulegną zmianie. Jakość składników deseru terapeutycznego musi być jak najlepsza. Jej wyznacznikiem mogą tu być certyfikaty jakości jak Eko, Bio, Fair Trade, Non GMO, no Gluten, no Sugar etc. Wszystkie składowe naszego starego deseru podlegają inspekcji po czym wymieniamy je na lepsze albo najlepsze dostępne. Kontrowersyjne składniki, których jakości nie da się poprawić, wymieniamy na inne, podobne lub eliminujemy je całkowicie. Pozostawić możemy jedynie tradycyjną nazwę i smak jeśli da się go odtworzyć z nowych lub lepszych składników. Porcję z kolei redukujemy do minimum, spowalniając czas spożycia do maksimum, jemy nasz deser przy użyciu jak najmniejszej łyżeczki. Ilość zjadanego terapeutycznego deseru powinna być zawsze odwrotnie proporcjonalna do jego jakości. Im wyższa jakość składników tym mniejsza może być porcja, która zapewni iż wstaniemy od stołu prawdziwie nasyceni. Desery możemy jeść regularnie ale nie zbyt często i nie zbyt duże porcje.

Jakość poszczególnych składników.

Trzymając się kilku podstawowych zasad, każdy kucharz może stworzyć swój własny deser terapeutyczny albo odtworzyć tradycyjny deser polepszając jego składniki. Istotne jest aby wymienić wszystkie albo większość składników na jakościowo lepsze, bardziej odżywcze i terapeutyczne, zostawiając jedynie pyszny smak deseru. Wymianę składników zacznijmy od słodzików, będących najistotniejszym elementem deseru. Deser musi być słodki, w przeciwnym razie przestaje być deserem, ale aby był terapeutycznym użycie niskiej jakości słodzików odpada. Biały, rafinowany cukier i syrop glukozo fruktozowy to typowe przykłady niskiej jakości cukru i pustych kalorii. Możemy zastąpić je jednym z podanych niżej alternatywnych słodzików.

Większość słodyczy należy do grupy związków organicznych zwanych węglowodanami co oznacza że są one połączeniem węgla i wody, inne jak Stevia to słodycz ziołowa. Słodziki lepszej jakości to Nierafinowany Cukier trzcinowy, Melasa trzcinowa, Cukier kokosowy, Suszone owoce jak śliwki, morele, daktyle, rodzynki, Syrop klonowy, Syrop z agawy, Miód, Inulina, Cukier brzozowy, Ksylitol, Erytrol, Stevia. Słodziki te prócz słodkości i kalorii zawierają również inne substancje niezbędne dla zdrowego metabolizmu. Znajdziemy w nich minerały, zarówno makro jak i mikroelementy, witaminy, antyoksydanty, i inne substancje terapeutyczne jak glikozydy w liściach stevii, stymulujące trzustkę do produkcji insuliny. Istotny jest tu też tak zwany indeks glikemiczny czyli to jak dane węglowodany wpływają na poziom cukru we krwi. Większość naszych alternatywnych słodzików ma mniejszy indeks glikemiczny niż biały cukier, niektóre, nie będąc węglowodanami bliski zeru jak ksylitol lub etytrol, a inne jak stevia równy zeru.

W terapeutycznym deserze należy też słodzik dobrze ukryć aby jego trawienie postępowało stopniowo i nie zbyt szybko, co mogłoby spowodować szkodliwe skoki insuliny. Dobrze jest ukryć cukry proste w błonniku dodając go do składu albo użyć owoców, które są ich naturalną mieszanką. Wybitną wśród słodzików jest tutaj lekko słodki błonnik inulina. Jest to cukier złożony, polisacharyd trawiący się dopiero przy pomocy naszej flory bakteryjnej w jelicie grubym. Jest słodzikiem nie tylko bezpiecznym dla cukrzyków ale i odżywką dla naszego biomu. Wspomagając naszą florę bakteryjną inulina korzystnie wpływa też na odporność naszego organizmu i polepsza wchłanialność magnezu i wapnia. Stevia Rebaudiana to roślinka, która podobnie jak inulina nie tylko nie wprowadzi do ciała kalorii i nie zwiększy poziomu cukru we krwi ale posiada insulino podobne właściwości i może poprawić życie chorym na cukrzycę.

Naturalna suplementacja.

Deser terapeutyczny powinien też być źródłem minerałów, witamin, enzymów i antyoksydantów. Nierafinowana sól morska i sól kamienna to doskonałe źródła mikroelementów a dodatkowo przyczyniają się do nawodnienia ciała i poprawiają smak naszych deserów. Świeże owoce to bardzo dobry materiał deserowy ponieważ zawierają witaminy, minerały i antyoksydanty. Im bardziej kolorowo i aromatycznie w naszym deserowym pucharku tym więcej zawiera on prozdrowotnych Polifenoli. Owoce suszone mogą nasz deser posłodzić. Preferowane będą tu owoce naturalnie suszone na słońcu albo w niskotemperaturowych suszarkach a nie suszone przy użyciu substancji chemicznych. Aby usprawnić transport i biodostępność witamin tłuszczo lubnych, z grupy A,D,E,K powinien znaleźć się w naszym deserze tłuszcz. Może to być masło, masło sezamowe Tahini, olej kokosowy lub olej lniany, wszystkie bogate również w kwasy tłuszczowe, witaminy i minerały. Tłuszcze, wolno metabolizując są również źródłem długoterminowej energii, istotnej szczególnie dla tych, którzy chcą wyeliminować między posiłkowe przekąski.

Deser Terapeutyczny dzięki zawartym w nim enzymom jest też żywy, łatwostrawny i ułatwiający trawienie. Enzymy to białkowe struktury, które katalizują reakcje biochemiczne w naszym ciele, dramatycznie je przyspieszając. W naszym przewodzie pokarmowym nie bylibyśmy w stanie nic strawić ani przyswoić gdyby nie enzymy. Enzymy są synonimem życia. Badania naukowe potwierdzają iż endogenne enzymy roślinne mogą być przez nas absorbowane i używane do naszych własnych celów metabolicznych, przenikając nawet do krwioobiegu. Najlepszymi źródłami enzymów są dojrzałe owoce, kiełki nasion, świeże zioła i miód. Będąc strukturami białkowymi enzymy są wrażliwe na wysokie temperatury i większość z nich ginie podczas obróbki termicznej surowców. Aby dostarczać nam enzymy w nienaruszonej formie nasz deser powinien być surowy, nie gotowany ani nie pieczony.

Nasz terapeutyczny deser powinien też przyczyniać się do radości i pozytywnego nastawienia do życia. Jedzenie zbalansowanej diety włącznie z małymi deserami terapeutycznymi jest jednym z warunków dobrego samopoczucia. Deser przyczynia się do tego za pośrednictwem stymulacji neuroprzekaźników. Są to substancje chemiczne, syntezowane w naszym ciele, i odpowiedzialne między innymi za transport sygnałów nerwowych. Neuroprzekaźniki takie jak Dopamina i Serotonina są stabilizatorami naszego humoru i działają antydepresyjnie. Badania potwierdzają iż niski poziom serotoniny przyczynia się do depresji. Desery zawierające aminokwas Tryptofan i proste węglowodany pomogą nam natomiast w jej syntezie. Najlepsze źródła Tryptofanu to nasiona Dyni, Słonecznika, orzechy Włoskie, Brazylijskie, Spirulina, oraz nasiona Chia. Poza tym cukry proste takie jak glukoza to preferowane źródło energii dla metabolizmu naszego mózgu, który zużywa aż 33% energii pochodzącej z ich spalania. Aby móc dobrze myśleć nasz mózg potrzebuje cukru.

Podsumowując

Nasz pyszny, terapeutyczny deser to źródło dobrych węglowodanów, w tym cukrów prostych. Dobre to te, będące źródłem kalorii, nie pustych ale wypełnionych witaminami, enzymami i antyoksydantami. Prawdziwy deser jest nie tylko kolorowy, pachnący i pyszny ale może być również odżywczy. Deser Terapeutyczny to dobrze zbalansowana mikstura, stymulująca trawienie, metabolizm i suplementująca każdą dietę.

Zapraszam do spróbowania nowego, wiosennego przepisu na Deser Terapeutyczny „Mangifera Rheum”


Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia, Chefirek



Udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.